empusa

Bez tytułu

łuk wzgórz się tak ułożył
jakby martwą smugę
porannego światła
ktoś przeciął zębami

jest jak oczy martwej dziewczyny
z suchym jeziorem
z pustką która jednak
brzegi ma wycięte
z papierowych trupów

z tej rany
zgryzionej i na wpół przeżutej
tak krwawi
jakby świat po wielkiej wojnie
położył się by umrzeć
tuż nad horyzontem

tak to wygląda jakby moja pani
wyszła wieczorem spod skał swego nieba
i świeżą krew z wczorajszego łowu
wytarła błękitną chustą która drgając
wisi rozpostarta na palach gnijących jesionów

gdy po mnie przychodzi
jak widmo
jak ona
poddaję się mając
los swój w moich dłoniach

chciałbym jej oddać więcej
więcej niż ciało

więc gdy wpija zęby
to podnoszę duszę
by jej sięgnąć mogły
jej dłonie skrawione