ktoś powiedział

BigComboTrailer

ile światów
mi minie
zanim ten świat wróci

ktoś powiedział
że życie jest jak uroboros
że brak nowych rzeczy
nie ma końca

odradzanie w teorii
a w praktyce to samo
wiecznie

że wraca wszystko
a ja przez wszystko
rozumiem wszystko

no to czekam
na to koło
nieuchronne
aż wszystko
tak się zakręci
jak powinno
i zatrzyma tam
gdzie powinno

ale to chyba nie dziś
i nie jutro
bo jutro mam sprawy
jeszcze na tym świecie
a tobie wygodnie w przeszłości

tak czekam
na to co ma przyjść
dwoje oczu których pragnę
i całą masę znienawidzonych

tak patrzę
na jedne i drugie
nadchodzące
drapiąc się po głowie
coraz bliższej ziemi

nienawiść

January_Uprising_skirmish_of_zouaves

Nigdy nie spojrzę w oczy innej, bo
poznałem rozkosz spoglądania w twoje.
Dzisiaj, gdy znam już i dobro, i zło –
to jest rzecz jedyna, której wciąż się boję.

Gdy tkane grubo odpinam twe usta,
zaglądam w czeluść echa czystej prawdy;
co dziś błyszczy czarna całkowicie pusta,
a kiedyś na jej tafli umierały gwiazdy.

To miasto groźne niczym głodny lew
pochłania wiersze moje i koperty,
dręczy mnie ludzi niewolniczy śpiew,
palących pod stopami języków mych sterty.

Patrzyłem zawsze kiedy padał deszcz,
jak zapinałaś na ostatni guzik
twój płaszcz, o którym sama tylko wiesz:
że odpinany w piekło wrzuca ludzi.

Floriańską szedłem odurzony, gdy
naszła mnie miłość do ciebie – znienacka.
W oczy się wbiła jak tytoniu dym,
krążący wokół jak piosnka pijacka.

To miasto nie wie, jak mi twoje sny
szkodzą i ile za nie płacić muszę.
Co tam pieniądze, co tam płacz mój, gdy
przyszło mi oddać za nieszczęście duszę?

Dlatego czekam na piękny ów dzień,
gdy zgnijesz wreszcie pod chmurami brył.
A wracaj do mnie nawet jako cień;
znajdź mnie i nachodź – nie będę się krył.

Tak stworzę świat beztwój i zaklęty
padnę przed inną obiecując głośno,
że klęcząc tak przed nią pokorny jak święty
nazwę ją moją drugą w życiu wiosną!

Ty jesteś raną, której zgniły brzeg
obmywa wiecznie woda alkoholi.
Nie pytam zatem kiedy skończę bieg
ani czy skończyć mi go bóg pozwoli.