F

Jak to jest czasem lepiej nie dożyć
i się zanurzyć w bezlęku przestworze.
Jak to jest czasem lepiej – a tak inaczej robię.
Tak będzie kiedyś i jakoś – może.

Przecież zawsze jakoś da się
i umrzeć, i zapomnieć, i zasnąć.
Nie wierzę jednak ciągle w nadzieję i wiarę
bo sen się nie zaczyna, kiedy światła gasną.

To się raczej mówi po cichu,
tylko słaby puszcza krzyku wodze.
bo jeszcze lewita usłyszy błagania
pobitego, rannego samego przy drodze…

Śmierć nie nosi zegarka.
Więc nie proszą jej o czasu więcej…
widzę tylko w głęboko czarnym niebie
łuk ludzkiego ciała, patrzącego mi na ręce.