Dla Iwony.

Widziałaś kiedyś łakę okwieconą w maju?

złotawym okiem mleczy i bielą jabłoni,

Których okwiat bielą swoją na zieleń traw uronił,

układając się pod wiatrem w pas smugi ruczaju…

Na początku ziemi, a na nieba skraju,

ta zieleń się objęła złotem wschodu dłoni.

I upadła czerwień słońca w jezior nieba toni

a księżyc zginął szary na chmurnym rozstaju.

Ja widziałem tę łąkę – oczu Twych świt siwy,

rozżarzone słońca zabłysną w nich rano

i powieki chmurne w złocie wschodu wstaną.

I który obraz to jest ten prawdziwy?

Który wartość większą dla mnie dzisiaj nosi?

Twe oczy! bo płaczę, gdy swit je łzami rosi…