Pokochałem

                                                                                                                            Iwonce K.

Pokochałem, a Ty się dla mnie nie stałaś słońcem

ani wodą czystą, co gasi żar tęsknoty

I nie jesteś początkiem, i nie jesteś końcem

ani lekiem idealnym na wszystkie głupoty.

Ani Cię nie ma w snach moich, gdy śnić chcę o Tobie.

I śmiejesz się ze mnie, i nudzisz czasami…

Lecz myślę codziennie co bez Ciebie zrobię,

a nie wiem, co Ci mówić, gdy jesteśmy sami…

Lecz dajesz mi się pośmiać z rzeczy zbyt poważnych.

Zapomnieć mi pozwalasz, że za drzwiami świat czeka

I dla Ciebie chociaż jak Ktoś jestem ważny…

I  nie ma sensu zasnąć, chociaż dzień ucieka.

I ani mi dnia nie rozjaśniasz – a kocham Cię stale

I jesteś potrzebna, lecz nie jak powietrze

ale dzięki Tobie łatwiej żyć mi dalej…

I co mi się dostać mogło – w Tobie mam – najlepsze