Pigmalion

Lubię Ciebie z marmuru – jak staw skuty lodem.

Lubię Ciebie zimną, bez krwi i koloru.

Lubię stężałą jak krew świeżych bitew,

lubię uciszoną, jak gawrony w polu…

lubię sen Twój nagły, jak sen Pigmaliona

bez wiary i czci dla wszechmocności Wiary

Nie Ty mnie rzeźbiłaś, lecz jak Galatea

dla Ciebie ożywam… jak świt września szary.

Lubię, gdy mnie gładzisz swoich dłoni heblem

i okuwasz mnie z narośli srebrno-złotych światów

Umarłem, lecz czy żyć mogłem naprawdę

skoro rodziłem się w suszy, a ginę wśród kwiatów?