Gdybym mógł raz ostatni. (O miłości przypadkiem spotkanej)

Na wieczorne niebo wznosi się znad ganku

dym świeżością wiatru nad jabłonie pchany.

Kwiaty barwy kryją, by znów o poranku

Złotem i czerwienią wzrosnąć nad polany.

„Gdyby świat miał ginąć, niech ginie w tej chwili,

gdy zimnego wieczora dłoń ogrzewa tchnienia.

Jeśli miałbym, Miła, stąd odejść w tej chwili

to z radością w sercu, żem spełnił marzenia…

Młodą noc rozjaśnia blask gwiazd i Twych oczu

delikatnie rozpalonych płomykiem kaganka.

Świecą mi jaśniej niż na nieba zboczu

gwiazdy, niż żonkili złoto z wiosennego wianka.

 Co jeśli wszystko się skończy? Rankiem lub za lat tysiące…

Lecz spójrz nad jeziora, jeszcze krew dnia ciepła.

Jeszcze nie zaszło za horyzont słońce

Jeszcze nadzieja ze mnie nie uciekła…”

„Ale na cóż czasu więcej? Wiem, że już mam w dłoni

to, po co człowiek na ziemię zesłany.

Jeśli jest Nim, ten, który przy mej skroni

mówi, że zbyt wcześnie będzie stąd zabrany”

„Jeśli nie zapomnę, że jesteś, że byłaś

mogę usnąć, a wy mnie w proch przemienicie

Chcę pamiętać, że do snu Ty mnie ułożyłaś - 

lecz nim umrę krzyknę: kocham Cię nad życie.”

Sen staje się światem, świat niknie w oddali

jak teatrzyk cyrkowy, widziany za grosze

On patrzy śpiąco i wzrokiem się żali - 

cicho – patrząc na Nią: „Niech to trwa, proszę.”

Ranek i usta

Może gdybym ten poranek po prostu przeżył,

może gdybym się zachwycił i pozwolił mu ginąć

gdyby blask słońca ‚miast przeszyć tylko mnie uderzył

lecz czemu nie mógł mnie w ogóle minąć?

Może wtedy miałby tylko nazwę bez miejsca w pamięci;

a jest iskrą, jest świtem, co nie zwiastuje nocy

mógł być świtem zapomnianym, ale wciąż mnie nęci

bym raz jeszcze mógł utonąć w jego cichej mocy

Może, gdybym Cię raz nie spróbował, to teraz, Kochana

nie tęskniłbym za smakiem mi wcześniej nieznanym

nie żałowałbym Twych ust, a tamtego rana

pozostałbym szczęśliwy – byłbym sobie samym…

Lecz wyrosłem w trudną dla mnie porę

oblany byłem wschodem jak pieczęci lakiem

poznałem ranka piękno, by tęsknić wieczorem

i słodkośc ust, by tęsknić za ich ciepłym smakiem