Nie ugasisz

brzasku manna znów gasi świt, słońce nie ma komu świecić

chmur kłębki – ktoś z nich plecie szarą nić,

która spada i oddziela mnie od tej ziemi

jeszcze bardziej niż te nocne nieba pośród łąk

niż te drogi nieudeptane człowieka stopą.

chciałbym płonąć ogniem choćby tej zapałki

i podatny grunt zamienić w popioły

chciałbym płonąć ogniem choćby tej zapałki

bym choć chwilę był więcej niż sobą.

zapłonę, a Ty

nie ugasisz mnie zbyt szybko, w końcu dla mnie świeci Twe słońce…

czwarty listek

dobrze, że po sobie zostawiła kurhan…

wiem przynajmniej w którą stronę 

mam kierować swoje kolejne złe kroki.

gwiazdy mylą szlak… 

już nawet Twoje zdjęcie muszę wycinać z gazet

i wspomnień… ratunek jest, ludzki i prosty.

gdy inni kleją ten czwarty listek

ja go odrywam od mej koniczyny