siedzę…

siedzę…

na biurku zdjęcie słońca, łzy potu roszą zesztywniałe palce

jak kot się wygrzewa we mnie poczucie winy

umiera i wznosi się jeszcze trochę wyżej

nie ma końca. Nie ma dnia bez myślenia o jutrze

jak o dniu zbawienia.

oni idą po czerwonym dywanie, ktoś tę czerwień okupił

sobą… sobą samym

filary ciał, dachy rzęs od łez ciężkich, drzwi beznadziei

że on może jeszcze zapuka, może jeszcze wróci

a ja jestem sobą – sobą tylko i aż. 

Miłość jest jak brzeg.

Miłość jest jak brzeg.

z każdej strony inna. Ktoś mówi, że dzieli

lecz łączy chyba bardziej

wolność z pewnością, że beze mnie ta druga strona

nie jest tym, co zawsze

Miłość jest jak brzeg.

wolno zejść w dół może,

lub jak jastrząb w natarciu w dół spadać bez znaków

możesz ją budować lub podcinać nogi

atakować serca swego wiatrem oceanu

Miłość jest jak brzeg.

jest jak żal i smutek, cierpienie, gdy jego sens

przed nami ukryty

Miłość jest jak brzeg.

Bo choćbyś szedł lata i wieki

nie znajdziesz jej końca, nigdy się nie skończy!

Rozmyślania prozą II

Przez wiele lat myślałem, że kocham. Jednak na szczęscie nadszedł czas, gdy zrozumiałem, że więcej we mnie egoizmu nic miłości. Jeśli się kogoś kocha to powinno się wyjść na ulicę: w deszczu. słońcu – nieważne, i krzyczeć, że się kocha. Jeśli jednak chowam to uczucie w sobie, to jest to nie miłość, lecz pusty egoizm. Zamykam się w sobie: w moim małym, ciasnym pudełku – ja i moje cierpienie. Jeśli kocham, to kocham kogoś. Jeśli zaś milczę, to znaczy, że nie zalezy mi na tej osobie, bo nie chcę jej powiedzieć, ile dla mnie znaczy. W tym momencie nie dajemy ani sobie, ani ukochanej/ukochanemu szansy na szczęście. Może ten ktoś nas kocha i boi się wyjść ze swojego świata – nie liczmy na innych, inni są zawodni znacznie częściej niż my sami. Wiele z naszych uczuć jest tylko z pozoru budowane na mocnym fundamencie. Pewien mój kolega ciągle powtarzał, że boi się zagadać do dziewczyny, któa mu się podoba. Twierdził, że nie będzie w stanie jej uszczęśliwić, nie  będzie na tyle dobry, by sprawić, że ona nigdy nie będzie żałowała decyzji o byciu z nim. Odpowiedź, którą mu dałem, niezbyt do ucieszyła: w końcu przecież nie na tym polega miłość, by być z kimś „bo coś”, jest się z kimś „mimo czemuś” – mimo wad, mimo błędów. Często kochając, popadamy w egoizm – zapewne bez naszej chęci, bez aprobaty. Jeśli chcemy kochać kogoś, to najpierw musimy pokochać siebie. Jeśli nie pokochamy siebie, każda miłość, Miłość będzie powodem do zamknięcia się w swoim małym świecie i do ciągłego powtarzania: „nie mam szans, po co próbować, będę cierpiał/a”. A ja mówię: zawsze są szanse, a jeśli wolisz cierpieć, bo nic nie zrobiłeś, niż cierpieć z przeświadczeniem, że zrobiłeś wszystko i że teraz problem może być tylko po jednej stronie, i to nie jest twoja strona. Kończę, pada deszcz, mam zamiar dziś wyjść na ulicę i choć po tym tekście przestać być hipokrytą.

Już

Już spływa śniegiem biel z czerwieni krwi i dachów

gdzieś kropla znów uderza w ziemię – daje życie

gdy krzyk starca w płacz się zmienia, który wy tulicie

odlatują już ostatnie puste domy ptaków

Gdzieś zasklepiły śniegi otwarte żyły maków

w kałuży zastygło świeże drzew odbicie

w niej mają młodość, zasp złote obicie

- tam umiera słońce od własnych ataków

wszędzie coś się kończy, coś się wtem zaczyna

ktoś płacze kląc samotność, ktoś śmieje się i żyje

i nikt za to nie zabije, nie wskaże kogo to wina

z zielenią czerń, z błękitem brąz się wije

coś do kresu przyszło, coś się rozpoczyna

i jeden zegar różne pory ludziom bije

Jak

Czy nie ma dla nas piękna nad to, co cielesne
i nie ma władzy większej niż nad ciałem władza
gdyż usta zamkniesz łatwo, lecz jak zdławić duszę?
i jak duszy podciąż życionośne żyły?

Jak pięknem nazwać to, co ciało omija,
jak nazwać słońcem lampę przykrytą chustami?
jak poczuć dłonią ulotne obrazy i łapać dźwięk oczyma?
Ja już Miłość moją czuję tylko czątką Twej duszy,

którą wyrwałem Tobie, gdy słowo się zmieniło

w oddech Twój, co blisko był jak ziemi słońce

i piękno  w Tobie widzę podwójne i wieczne

a Ty kochaj za tak dużo, lecz przecież tak mało

i pamiętaj, że istnieją gwiazdy dalsze sobie!

Kocham

Czy kochasz Ją zawsze? Gdy w doliny płonące słońce puszcza dym i rosę?

Czy Ją kochasz, gdy krwią zachodzi znów oblicze dnia? Tak zbitego, oplutego przez

te wszystkieludzkie kroki?

Czy Ją kochasz, gdy się łączą w jeden dźwięk i jedne modły wilgi płacz rozpaczliwy

i jej piskląt krzyk wśród koron?

Czy Ją kochasz aż tak mocno, by móc raz setny powiedzieć, że kochasz i się nie bać

spojrzeć wtedy w oczy?

Na cóż miłość bez nadziei? Po co iść w inne kraje, gdy po dniu zawrócę z drogi?

I powiedzieć Jej nie mogę, ani razu, ani słowa – że Ją kocham jeszcze mocniej

niż dni dwa i tysiąc temu!

I nie powiem „Kocham Ciebie” tylko po to, słuchaj dobrze, by swe serce uspokoić i swej duszy

nieść noc długą. Kocham – mówi się to tylko dla miłości nie dla życia!